post

Nike ma w swojej historii kilka legendarnych modeli, które mimo upływu wielu lat wciąż stanowią filar ich firmy. Mowa tu o ponadczasowych Air Maxach, super słynnych Jordanach i nieustannie na czasie Air Force 1. W tej plejadzie gwiazd nie mogło zabraknąć jeszcze jednego bohatera. A jest nim oczywiście Cortez. Nie ma co ukrywać, że 2017 rok, a przynajmniej jego początek, to będzie ich czas!

cortez nike

Trochę historii

Nike Cortez mają szczególne znaczenie zarówno dla samej marki, jak i dla wszystkich jej fanów. Nie dość, że z sentymentem patrzy na nie na pewno Bill Bowerman (założyciel Nike), to jeszcze ich widok cieszy wszystkich amatorów filmu „Forrest Gump”. Zacznijmy jednak od początku. Wspomniany wcześniej pomysłodawca Nike, wziął sobie za cel stworzenie innowacyjnie lekkich, komfortowych biegówek. Chciał pomóc biegaczom pokonywać długie dystanse z rekordowo niskimi czasami. Aby to zrobić, poszukiwał rozwiązań, które miały sprawić, że buty do biegania będą ultra lekkie, a przy okazji bardzo wygodne nawet podczas długiego dystansu. Nikogo nie dziwiła jego silna determinacja, ponieważ w młodości sam był atletą. Wkrótce po założeniu własnej firmy nauczył się, jak konstruować i wykonywać buty, a następnie dokonał prawdziwego przewrotu w kwestii butów do biegania.

cortez nike

Ultra lekkie, super wygodne

W latach 50. ubiegłego wieku świat ujrzał pierwszy model w całości ukończony przez weterana wojennego, który zaczął pracę nad innowacyjnymi biegówkami. Jego wspólnik Phil Knight znalazł grupę studentów, która zgodziła się przetestować Nike Cortez na bieżni. Jeden z nich – Otis Davis polubił je tak bardzo, że nie chciał ich oddać, a w dziesięć lat później zdobył w nich złoty medal olimpijski w biegu na 400 metrów. Taki rozwój sprawy dał Bowermanowi zielone światło do dalszej pracy nad wymarzonym modelem biegówek. Legendy głoszą, że w celu uzyskania ultra lekkiej konstrukcji, próbował użyć do uszycia cholewki nie tylko skóry kangura czy aksamitu, ale także skóry węża i ryby! Jego myślenie zmieniło się dopiero wtedy, gdy wraz z Knightem rozpoczęli dystrybucję japońskich butów sportowych marki Onitsuka Tiger.

nike cortez

Buty dla zwycięzców

Swój ostateczny wygląd, wypieszczone dzieło Bowermana zyskało dopiero w 1970 roku, kiedy to buty Nike Cortez weszły do sprzedaży. Po długich latach ciężkiej pracy nad konstrukcją było wiadomo, że są to nadzwyczajne biegówki, które służą zwycięstwom. Wspomniany wcześniej Otis Davis był pierwszy, a za nim pojawiły się takie nazwiska, jak Kenny Moore czy Steve Prefontaine. To prawdziwe legendy biegania, które wraz z tysiącami ludzi na całym świecie zaczęły uważać Nike Cortez za najlepsze buty do długich dystansów. Już wtedy w latach 70. Cieszyły się nieustannie rosnącą popularnością, jednak prawdziwa sława była dopiero przed nimi. Do Davisa, Moore’a i Prefontaine’a dołączył nie kto inny, jak znany i lubiany Forrest Gump – bohater filmu, który do dziś utrzymuje się w czołówce hitów wszechczasów.

cortez nike

Nike Cortez w 2017

Na fali popularności butów retro runningowych, Nike postanowiło reaktywować model, który niegdyś spędzał sen z powiek Bowermanowi. Dziś te buty to ponadczasowy klasyk mody sportowej, który wciąż uchodzi za jeden z najlepszych modeli do biegania. Jednak z chęcią nosimy go również na co dzień. Jakie nowości pojawią się w tym roku w rodzinie Cortezów? Poza słynnymi metalikami w ofercie marki zadebiutują Nai Ke, czyli Cortez w wersji chińskiej. Najwyraźniej w tamtej części Azji model jest bardzo popularny, gdyż firma postanowiła zrobić ukłon w stronę Chińczyków. Design w stu procentach oddaje pierwowzór, jednak na pięcie pojawił się napis chińskimi znakami. Kolejnym zaskoczeniem będzie natomiast model Classic Cortez Premium, który powstał w hołdzie dla wspomnianego wcześniej biegacza – Prefontaine’a.

Skórzana cholewka, podeszwa z pianki Phylon, ultra lekka konstrukcja i charakterystyczna kolorystyka w bieli, niebieskim i czerwonym to cechy butów, których nie da się pomylić z żadnymi innymi. Czy w 2017 powtórzą swój sukces z lat 70.? Wszystko na to wskazuje!

Leave a comment